Reprezentacja artystów w świecie operowym

Tomasz Konina

reżyser i scenograf

Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (1996) i Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu (2013). W 2002 roku stypendysta Vilar Young Artists Programme w Royal Opera House Covent Garden w Londynie. W roku 2013 ukończył Menadżerskie Studia Podyplomowe (Zarządzanie firmą. Instrumentarium współczesnego menadżera) na Wydziale Zarządzania, Informatyki i Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Zadebiutował w Teatrze Ateneum w Warszawie w 1998 roku realizując tam Wujaszka Wanię Czechowa, uznanego za “jedno z najciekawszych osiągnięć tej sceny od kilku lat” (Rzeczpospolita). Bardzo wysoko oceniona przez publiczność i krytyków premiera Wesela Figara Mozarta w Operze Wrocławskiej (1998) była jego reżyserskim debiutem operowym. 

 

W latach 2007–2015 był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu.

Wybrane realizacje operowe, operetkowe i muzyczne

  • 2000 – Tankred Gioachina Rossiniego, Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie 
    (z Ewą Podleś w roli tytułowej pod dyrekcją Alberto Zeddy);

  • 2001 – Mefistofeles Arriga Boita, Opera Nova w Bydgoszczy;

  • 2002 – Fidelio Ludwiga van Beethovena, Teatr Wielki w Poznaniu;

  • 2004 – Adriana Lecouvreur Francesca Cilei, Teatr Wielki w Łodzi;

  • 2005 – Makbet Giuseppe Verdiego, Teatr Wielki w Łodzi;

  • 2005 – Wesoła wdówka Franciszka Lehara, Teatr Muzyczny w Łodzi;

  • 2006 – La Traviata Giuseppe Verdiego, Opera Wrocławska;

  • 2007 – Być jak Callas wg własnego scenariusza, Teatr Muzyczny w Łodzi;

  • 2013 – Falstaff Giuseppe Verdiego, Teatr Wielki w Poznaniu;

  • 2014 – Mefistofeles Arriga Boita, Opera Krakowska;

  • 2015 – Baron cygański Johanna Straussa, Teatr Wielki w Łodzi;

  • 2015 – Mefistofeles Arriga Boita z Trondheim Symphony Orchestra.

Tomasz Konina wyreżyserował wiele polskich prapremier operowych:

  • 2002 – Peleas i Melizanda Claude’a Debussy’ego, Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie;

  • 2003 – Podróż do Reims Gioachina Rossiniego, Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie

  •  (z Ewą Podleś w roli Markizy Melibei, pod dyrekcją Alberto Zeddy(ang.));

  • 2005 – Cesarz Atlantydy Viktora Ullmanna, Warszawska Opera Kameralna;

  • 2005 - Kandyd Leonarda Bernsteina, Teatr Wielki w Łodzi;

  • 2010 – Kochankowie z klasztoru Valldemosa Marty Ptaszyńskiej, Teatr Wielki w Łodzi.

 

W marcu 2017 zrealizował rzadko wystawianą w Polsce Moc przeznaczenia Giuseppe Verdiego, produkcja zyskała entuzjastyczny odbiór krytyki i publiczności.

Tomasz Konina w Wikipedii

RECENZJE:

  • MOC PRZEZNACZENIA, Opera Śląska, BYTOM, 2017

Okropności wojny. „Moc przeznaczenia” Giuseppe Verdiego w Operze Śląskiej w Bytomiu.

Tomasz Konina nie szukał drogi na skróty, zaufał nie tylko umiejętnościom wokalnym chórzystów, lecz także ich zdolnościom aktorskim i w czasie bytomskiego spektaklu poprowadził dwie równorzędne historie: konkretnych bohaterów opery oraz bohaterów zbiorowych, wspominanych już wojaków, mnichów i żebraków, przekupniów i markietanki. Dzięki scenografii oraz sprawnej i szybkiej zmianie elementów kostiumów, tłum zmieniał się błyskawicznie, bez zbędnych przestojów, a widz przenosił się w jednej chwili z obozu wojskowego do klasztoru czy przed jego mury.

(…)

Ponadto wszyscy artyści konsekwentnie potrafili zachować się na scenie i z sukcesem realizować powierzone im zadania reżyserskie. To zresztą jeden ze znaków charakterystycznych realizacji operowych Tomasz Koniny, że chór nigdy nie jest zbitą, jednolitą masą, lecz każdy jego artysta dostaje do opowiedzenia swoją historię. Indywidualną i niepowtarzalną.

(…)

Trzeba z całą mocą podkreślić, że Konina ufa widzowi i unika jakichkolwiek nachalnych aluzji, pozostawiając wszystko jego wyobraźni: łatwo byłoby przecież w jednej z ostatnich scen zamiast zrujnowanego gotyckiego sklepienia świątyni (jaskinia Leonory znajduje się właśnie w tych ruinach) dać jakiś wschodni element, żeby przywołać Damaszek czy inne doświadczone koszmarem miejsce. Reżyser pozostaje wierny librettu i europejskim realiom.

Krzysztof Skwierczyński, TRUBADUR, http://trubadur.pl/okropnosci-wojny-13033

 

***

 „Moc przeznaczenia" Verdiego w Operze Śląskiej

Moc przeznaczenia stanowi najlepszy dowód, że i na małej scenie można zrobić wielkie przedstawienie.

Bytomski spektakl nie nuży, a to już jest zasługą reżysera Tomasza Koniny, który zrobił spójną opowieść. Skoro akcja przenosi się z miejsca na miejsce, więc chór żołnierzy na oczach widzów przebiera się na przykład w cywilne łachy i staje się tłumem biedaków błagających o posiłek przed bramą klasztoru. Takie działania wynikają ze ograniczonych możliwości Opery Śląskiej, ale przede wszystkim jest w nich logika reżyserskiej koncepcji.

W konwencjonalnej XIX-wiecznej operze Tomasz Konina potrafił odnaleźć głębszy sens. Przewrotnym hasłem jego spektaklu może być zdanie „Wojna jest piękna", wyśpiewane radośnie przez tych, który ruszają do walki. Szybko się bowiem okazuje, jak złudne jest to przekonanie.

Każda wojna prowadzi do zniszczenia, również ta prywatna. W Bytomiu wszystkie akty toczą się w tych samych dekoracjach – pałacu rodziny Calatrava – ulegającemu coraz większej destrukcji. Ojciec rodu i Carlos wypowiedzieli zaś wojnę Alvarowi dlatego, że jest pół-Indianinem, a więc kimś innym, gorszym. Tomasz Konina uniknął pokusy łatwej aktualizacji tego wątku, rozgrywając jednak akcję poza konkretnym czasem pokazał, że tego typu konflikty są wieczne i zawsze groźne.

Jacek Marczyński, RZECZPOSPOLITA, http://www.rp.pl/Muzyka/303269959-Moc-przeznaczenia-Verdiego-w-Operze-Slaskiej.html

 

***

"Moc przeznaczenia" - już po premierze.

Najnowsza premiera w Operze Śląskiej, "Moc przeznaczenia" Giuseppe Verdiego w reżyserii Tomasza Koniny i pod kierownictwem Jakuba Kontza - rzuca na kolana. Tytuł jest jak najbardziej adekwatny do odbioru spektaklu; moc jest tutaj wszędzie : od perfekcyjnie wykonanej muzyki, przez doskonałych zarówno jako śpiewaków, ale i aktorów, solistów, kończąc na balecie, scenach zbiorowych, scenografii i grze świateł.

Nie znajdziemy tu ani jednej fałszywej nuty, zgrzytu. Świetnie dobrane kostiumy pozwalają umiejscowić akcję może nie całkiem współcześnie, ale w czasach nie tak odległych, bo jednak w XX wieku. Warto zaznaczyć, że ta opera nie należy do najczęściej wystawianych. W Operze Śląskiej pierwsza i do tej pory jedyna inscenizacja miała miejsce w 1961 roku. Trudno się dziwić - to dzieło trudne technicznie, monumentalne. Jak przekonać do niego współczesnego widza? Reżyserowi udało się. 

 

Magdalena Nowacka-Goik,DZIENNIK ZACHODNI, 

http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/bytom/a/moc-przeznaczenia-juz-po-premierze-recenzja,11897951/


***

Viva la guerra!

Tomasz Konina, wbrew panującym tendencjom na uwspółcześnianie, a tym samym usilne uwiarygodnianie operowego libretta, nie walczy z anachronizmem i afektacją wpisanymi w Moc przeznaczenia. Wręcz przeciwnie – pozwala im wybrzmieć w najczystszej postaci, nie rezygnując z patetyczności zawartej w decyzjach protagonistów i ich melodramatycznych ariach. W pierwszej kolejności myśli muzyką Verdiego, nie zaś jej możliwym przełożeniem na współczesną wrażliwość.

(…) Oczywiście sukces spektaklu Tomasza Koniny to nie tylko kwestia pozostania w zgodzie z afektywnym wymiarem libretta i wzniosłością muzyki Verdiego. Na uwagę zasługuje tu przede wszystkim kompozycja i plastyka obrazów, a także dramaturgiczne rozłożenie akcentów. Reżyser doskonale ogrywa kameralność bytomskiej sceny. Kiedy potrzeba, czyni z niej atut – jak w rozgrywających się we wnętrzu domu markiza Calatravy sytuacjach z pierwszego aktu. Innym razem pomysłowo poszerza ją, sięgając w głąb i budując wielowarstwową perspektywę (imponujące wizualnie sceny w klasztorze oraz mieniący się symboliką barw finał). Warstwa scenograficzna, zaprojektowana przez samego reżysera, nie jest jednolita w swym charakterze. 

Magdalena Figzał, http://teatralny.pl/http://teatralny.pl/recenzje/viva-la-guerra,1959.html

  • BARON CYGAŃSKI, ŁÓDŹ, 2015

Konina wybrał drogę szczerości. Opowieść o cyrkowcach, Cyganach i austriackim mieszczaństwie prezentowana była u niego w pierwszych sekwencjach spektaklu jakby bez interpretacji. Reżyser niczego nie brał w nawias – cyrk był cyrkiem, tresura tresurą, a kolejne rytmy na trzy rwały nogi do tańca. Ale im dalej w las, tym bardziej ochota na taniec przechodziła. Bo gdy słuchało się arii o tym, by kryć przed Cyganami co cenniejsze bibeloty, to zapalała się w głowie czerwona lampka. Najpierw migała, ale później ten sygnał alarmu już nie gasł. Widać było, jak bardzo operetka Straussa zakorzeniona jest w rozrywce opierającej się na uprzedzeniach i uproszczeniach godzących w elementarną godność człowieka. Konina – każąc widzom wsłuchiwać się w treść – dowodził, jak bardzo gusty mieszczańskiego Wiednia końca dziewiętnastego wieku zapowiadały już rasistowskie działania i zaniedbania kolejnych pokoleń Austriaków. Pokazywał tę prostą drogę, która prowadziła od dużej części wiedeńskich operetek, do międzywojennych kabaretów kpiących z Żydów i wreszcie do przyzwolenia na Zagładę czy nawet do czynnego w niej uczestnictwa. Nie ma czegoś takiego, jak rozrywka bezkarna czy wyłączona z reguł rozumu i porządku życia – zdawał się dowodzić Konina. Reżyser dojrzał w pozornie banalnej opowieści z elegancką muzyką dokument z życia społeczeństwa, które szczególnie nie protestowało, gdy Hitler zajmował Austrię, i które latami zamiatało pod dywan kwestię swojej odpowiedzialności za ludobójstwo. Czy wizja Koniny spodobała się publiczności? Duża jej część syczała, gdy w dodanym już po finale walcu Nad pięknym modrym Dunajem na scenę wchodzili tancerze w strojach esesmanów. Bo przecież na operetki chodzi się po to, aby się bawić, a nie po to, by myśleć, zwłaszcza o rzeczach niemiłych…


W Baronie cygańskim Tomasz Konina zastosował podobną strategię do tej, jaką stosował Thomas Bernhard, gdy zgromadzoną na wyściełanych czerwonym atłasem wygodnych fotelach wiedeńskich teatrów raczył nieprzyjemnymi opowieściami o niedawnej przeszłości. Widzowie chcieli spektakli pięknych i przyjemnych, a kazano im oglądać przedstawienia o hitlerowskich tęsknotach pokolenia ich dziadków… O tęsknotach, które wcale nie wygasły wraz z końcem wojny. I oczywiście nie uważam, że taka interpretacja Barona cygańskiego była jedną możliwą, ale wychodziłem wówczas z Wielkiego z przekonaniem, że zobaczyłem spektakl szczery, inteligentny, ważny dla naszej dyskusji na temat żywotności gatunku operetkowego.

www.teatralny.pl

BYĆ JAK CALLAS, Teatr Muzyczny w Łodzi

  • Takiego natężenia nastroju dawno już nie doświadczyłem w teatrze. Rzadko zdarza się oglądać wybitne przedstawienie, przygotowane nie tylko rękami mistrza, ale też szanującego i rozumiejącego oddanie sztuce artysty. TRUBADUR 

  • TRAVIATA, Opera Wrocławska

Trzeba niewątpliwej odwagi, by przełamać inscenizacyjny kanon, jakim obrosła Traviata. (...) We wrocławskim spektaklu niby wszystko jest tak, jak powinno, ale Traviatę pokazano inaczej niż dotąd na polskich scenach. RZECZPOSPOLITA

  • ADRIANA LECOVREUR, Teatr Wielki w Łodzi

 Dzieło doskonałe. GAZETA WYBORCZA

​„Adriany Lecouvreur” powinny Łodzi zazdrościć wszystkie sceny w Polsce. RZECZPOSPOLITA

  • TANKRED, TEATR WIELKI - OPERA NARODOWA

Spektakl wielkiej klasy europejskiej.

„Tankred” Teatr Wielki Opera Narodowa Warszawa – ŻYCIE WARSZAWY

 

  • PODRÓŻ DO REIMS.  Teatr Wielki Opera Narodowa Warszawa

  • Wydarzenie sezonu. POLITYKA

  • Premiera roku. „Podróż do Reims” Teatr Wielki Opera Narodowa Warszawa – ŻYCIE WARSZAWY

  • ​Spektakl wybitny. RZECZPOSPOLITA

  • Największe, jak dotąd, wydarzenie tego sezonu na scenach operowych w Polsce. GAZETA WYBORCZA

  • Jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, sukces operowy ostatnich lat w Polsce, spektakl klarowny, inteligentny, logiczny i wzruszający. TRUBADUR

  • FIDELIO.  Teatr Wielki w Poznaniu

Jedno z największych dokonań polskiego teatru operowego w ostatnich latach.TRUBADUR

Na tak wyśmienite i teatralnie spójne przedstawienie miłośnicy opery w Poznaniu czekali od bardzo dawna. GAZETA WYBORCZA

  • PELEAS I MELIZANDA. Teatr Wielki Opera Narodowa Warszawa

Wstrząsające, poruszające niemal do łez przeżycie. TRUBADUR

  • MAKBET. Teatr Wielki w Łodzi

Odkrywcza interpretacja. HAAGSCHE COURANT

Intrygująca ponadczasowa wizja sceniczna. EXPRESS ILUSTROWANY

  • CESARZ ATLANTYDY

Warto było długo czekać, by [Cesarz Atlantydy] otrzymał taki sceniczny kształt, jaki nadał mu Tomasz Konina. RZECZPOSPOLITA

  • AO Artage - face
  • Kanał AO Artag e
  • Instagram Social Icon

+48 501 726 494 

e-mail: tomasz@aoartage.com